Owady na stół
Post i jego praktyka
Dobiega końca Wielki Post – w którym jedną z form pokuty oprócz jałmużny i modlitwy jest post. Przed nami Wielki Piątek, dzień w którym obowiązuje wielu z nas, post ścisły. Owady w menu postnym czy też zakaz? Jeszcze dzisiaj wydaje się, że to raczej żartobliwy dylemat, ale w niedalekiej przyszłości już bardzo realny. Szczególnie, iż rozumienie zakazu spożywania mięsa, w kontekście kanonów obowiązujących np. w Kościele Katolickim – ewoluowało.
Zgodnie z Kodeksem prawa kanonicznego z 1917 r. post jakościowy polegał na wstrzymywaniu się od spożywania mięsa i rosołu. Do mięsa zaliczano między innymi słoninę, mózg, krew, szpik kostny, ekstrakty z mięsa i bulion. Nie łamało postu jedzenie nabiału, tłuszczu zwierzęcego i rozmaitych przypraw (masła, sadła, smalcu, topionej słoniny, skwarków), a także ryb, zwierząt zimnokrwistych żyjących w wodzie, takich jak żaby, ślimaki i żółwie.
Reformę dyscypliny pokutnej w Kościele, a także związanej z nią dyscypliny postnej wprowadziły przepisy konstytucji apostolskiej papieża Pawła VI Paenitemini, ogłoszonej 17 II 1966 r. W zakres pokarmów, których nie należało przyjmować podczas postu jakościowego, od tej pory nie wchodził już rosół, bulion ani ekstrakty mięsne.
Obecnie obowiązujący Kodeks prawa kanonicznego z 1983r. nakazuje zachowanie wstrzemięźliwości od spożywania mięsa lub innych pokarmów we wszystkie piątki całego roku. Wyjątek, te w które przypada jakaś uroczystość. W stosunku do przedmiotu postu jakościowego – jest nim już nie tylko zakaz spożywania mięsa, lecz także zakaz przyjmowania innych pokarmów. Kanon 1251 upoważnia również Konferencje Biskupów do wydania przepisów bliżej określających rodzaj żywności nie będącej mięsem w dotychczasowym tego słowa znaczeniu, objętej praktyką postną.
W wielu bowiem krajach ryby i inne owoce morza uchodzą obecnie za potrawy szczególnie wykwintne i smaczne, a jedzenie ich w dni postne nie ma nic wspólnego z duchem pokuty.
W praktyce jednak ryby jemy w dni postne, bo tak decyduje chrześcijańska tradycja postu, a nie Kanony. Pomimo, że mięso ryb i ssaków, czy ptaków ma podobny skład chemiczny i pozyskiwane jest z gatunków, sklasyfikowanych w jednym królestwie, w rozumieniu taksonomii. Tradycja ta oczywiście milczy w przedmiocie jedzenia owadów. Czy zatem opierać się w tej kwestii na rozumie?
Entomofagia
Wszyscy zjadamy owady nieświadomie, średnio około 1,5 kg w ciągu życia. Dla wielu mieszkańców Europy i USA spożywanie owadów jest zwyczajem budzącym negatywne odczucia. Chociaż różne stadia rozwojowe niektórych owadów, jak wskazują dowody archeologiczne, spożywane są przez ludzi od czasów prehistorycznych. Obecnie dla co najmniej 2 miliardów ludzi na świecie, owady stanowią część typowej diety, w której wykorzystywanych jest ponad 1900 różnych ich gatunków.
Entomofagia (jedzenie owadów) jest powszechnie znana i praktykowana w ponad 100 krajach, na wszystkich kontynentach. W odniesieniu globalnym najczęściej spożywane są owady należące do rzędów: Coleoptera (chrząszcze – 31%), Lepidoptera (motyle i ćmy – 18%), Hymenoptera (pszczoły, osy i mrówki – 14%), Orthoptera (koniki polne, szarańcza i świerszcze – 13%) oraz Hemiptera (pluskwiaki – 10%). Odnotowuje się także spożycie termitów (Isoptera – 3%), ważek (Donata – 3%), muchówek (Diptera – 2%) i innych przedstawicieli gromady owadów (5%) – (zob. Szeja N. 2019: Entomofagia – aspekty żywieniowe i psychologiczne. Kosmos. Problemy Nauk Biologicznych 3, 489-501).
Owady stanowią tanią, ogólnie dostępną rezerwę pożywienia właściwego dla człowieka. Uzyskując je z masowej hodowli, można tak dobierać gatunek i stadium rozwoju. Tak aby dostarczały w odpowiednich proporcjach pożądane składniki odżywcze. Przy niedostatku żywności owady mogą zaspokajać nasze potrzeby energetyczne, a przede wszystkim deficyt białka, witamin, żelaza i innych składników mineralnych.
Czy tego chcemy czy nie, entomofagia to kierunek, w którym zmierza produkcja i rynek żywności. Oswajajmy się więc na razie z tym pojęciem, a także z pojęciem novel food – nowa żywność. Przynosi je m.in. rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej (WE) nr 258/97 z dnia 27 stycznia 1997 r. Oswajajmy się, zanim owady trafią na stałe i świadomie do naszego jadłospisu i to nie tylko tego postnego. Już dzisiaj jest z nami szelak i koszenila i nikt tego raczej nie zauważa.
Nasza praktyka
Kilka tygodni temu pojawił się, mocno następnie rozwijany, fake news – iż Unia Europejska zmusi nas do jedzenia owadów zamiast mięsa. Towarzyszyła mu wrzutka z pola walki wyborczej związana z raportem stowarzyszenia burmistrzów C40 Cities z 2019 r. Raportem dotyczącym rekomendacji służących przeciwdziałaniu kryzysowi klimatycznemu, w zakresie m.in. ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, zakupu ubrań, aut czy podróży lotniczych. To ostatnie w kontekście Prezydenta Warszawy (członka tego stowarzyszenia).
W rzeczywistości w styczniu 2023r. zezwolono na wprowadzenie do obrotu częściowo odtłuszczonego proszku ze świerszcza domowego (Acheta domesticus) jako nowej żywności. Wskutek tego, od 24 stycznia 2023 r. dostępna jest w handlu żywność, która zawiera mąkę ze świerszcza domowego w liście składników. Natomiast 5 marca 2023 r. dopuszczono do obrotu na rynku unijnym także larwami pleśniakowca lśniącego (Alphitobius diaperinus) w postaci mrożonej, pasty, suszonej i sproszkowanej.
Delikatesy
Owady w systemie zbiorowego żywienia i produkcji żywności to nie moda żywieniowa ale konieczność. Fake news (taki i inne) należy przede wszystkim wyłapywać i tłumaczyć rzeczywistość, którą zakłamuje. Post trzeba zachowywać zgodnie z jego celem, a jeść to – co nam smakuje. To jest kwestia wolności – wolności „smaku”. Mi chrabąszcze, w formie chipsów, nie smakują.
Dylemat czy owad to mięso „rozwiąże” nasz język, język potoczny i praktyka handlowa. Oparcie na logice i nauce nie będzie w tym przypadku dominujące. Zadecyduje marketing i techniki sprzedażowe. Kiedyś mieliśmy tylko „Delikatesy” i brzmiało to dumnie i ekskluzywnie. Obecnie mamy powszechne delikatesy mięsne czy delikatesy rybne. Zatem już niedługo „delikatesy owadowe” lub „owadzie”? Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie kartek na owady i nie będą sprzedawane „spod lady”.
Owady na stół, 6 kwietnia 2023r.
