Po co nam państwo? – wnioski z „koronawirusa”
Wyparcie czy zaprzeczenie
Lęk osobowy uruchamia mechanizm obronny. Podstawowymi mechanizmami obronnymi, których używamy, żeby ignorować rzeczywistość, są wyparcie i zaprzeczenie. Wyparcie to natychmiastowe usuwanie zagrażających myśli, wspomnień i uczuć. Dla odmiany, zaprzeczenie jest odmową dostrzegania rzeczywistości.
Freud badał je w odniesieniu jednostkowym – ludzkim. Badał w odniesieniu do naszego zindywidualizowanego ego.
Czy jednak podobne mechanizmy obronne towarzyszą społeczeństwu, a szczególnie tym grupom społecznym, które są predystynowane do aktywności twórczej, wyzwań intelektualnych?
Mam wrażenie, że w stosunku do pandemii Covid-19, wyparcie a nawet zaprzeczenie, towarzyszy większości, o ile nie wszystkim grupom społecznym.
Przede wszystkim jednak towarzyszy politykom, co szczególnie dziwi w Polsce, ze względu na toczącą się kampanię wyborczą. Dotyczy również tzw. świata nauki.
Społeczne wyparcie, a nawet zaprzeczenie w stosunku do pandemii Covid-19 to oczywiście teza. Nie jest ona poparta naukowymi badaniami … ale stopień zbiorowego ignorowania rzeczywistości covidowej i postcovidowej, jest co najmniej zastanawiający.
Jako społeczeństwo nie domagamy się rozliczenia decyzji podejmowanych w czasie pandemii. Może przyjmujemy zbiorowo, iż wszystkie one były dobre. Sama zaś sytuacja była ekstremalna i powszechna. Taka globalna powódź tysiąclecia. Nie sposób się na nią przygotować.
Brak jest poważnych badań naukowych tej rzeczywistości i wyników oraz zaleceń pozwalających w przyszłości na uniknięcie błędów i minimalizację strat.
Brak jest dyskusji publicznej i debaty nad państwem w trakcie zarazy. Powyższego stwierdzenia, nie zmienia kanapowa debata na temat wyników kontroli NIK m.in. https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/bilans-po-pandemii-covid-19-debata-w-nik.html lub
https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/urzedy-w-czasach-pandemii.html
Coś co zatrzęsło w 2020r. współczesnym Światem, w tym i Polską nie doczekało się nawet wstępnie – postcovidowej dyskusji publicznej. Dyskusji co trzeba zmienić oraz jak i kiedy.
O Covid-19 – obecnie w zasadzie cisza. O wnioskach z Covid-19 – obecnie w zasadzie cisza. Było i nie ma. Wyparcie i zaprzeczenie.
Jest za to wojna w Ukrainie. Kolejny długi weekend w Polsce….No i kampania wyborcza, też w Polsce, i też bez wniosków z Covid-19.
Wstęp do dyskusji
Nie tylko ja, w marcu 2020 r. stawiałem pytanie: czy Polska (w domyśle Europa, a nawet Świat) będzie taka sama, po „koronawirusie” i jak się zmieni.
Z mojego punktu widzenia, odpowiedź na to pytanie, a raczej wstępna refleksja, powinna przede wszystkim dotykać dwóch aspektów: wolności obywatela oraz relacji państwa do obywatela w czasie zarazy.
O kwestii „odjętych wolności”, w dużo szerszym kontekście, pisałem w https://ckdoradztwo.pl/wolna-wolnosc/
Obecnie kilka uwag o państwie w czasie zarazy z perspektywy prawno-politologicznej.
Przede wszystkim niezbędny jest przegląd podstawowych funkcji państwa, w odniesieniu do sytuacji pandemicznej. Przypomnę, iż dominowały wówczas te funkcje, które realizowane były przez państwo za pomocą narzędzi represyjnych, z jednoczesnym tylko zachowywaniem pewnych elementów funkcji socjalnej państwa.
Odrębną zupełnie sprawą jest kwantyfikacja i klasyfikacja decyzji władzy centralnej o zamrożeniu części sektorów gospodarki (lockdown).
Jest to istotne ze względu na radykalny wpływ tej decyzji na podstawowe wolności i prawa obywatelskie (wolność gospodarcza oraz prawo własności).
Jest to istotne także ze względu na ingerencję tej decyzji w procesy społeczne (których częścią są procesy gospodarcze). Decyzji podjętej bez określenia i znajomości jej skutków długofalowych dla funkcjonowania społeczeństwa i jego bezpieczeństwa socjalnego.
Decyzji podjętej w Polsce na podstawie…?
Ciągle przyjmuję, iż społeczeństwo i państwo zbudowane są na zasadzie pomocniczości. To zaś oznacza, że ingerencja w zdolność samozabezpieczenia swojego bytu przez obywatela musi się wiązać z czytelną konstytucyjną gwarancją podstawowych wolności i rekompensatą ze strony państwa za utracone możliwości do samozabezpieczenia.
W tle tli się także pytanie o konieczność – potrzebę funkcjonowania państw w obecnym kształcie. Skoro jesteśmy na progu cywilizacyjnego przejścia do E-państwa lub ten próg przekroczyliśmy, to czy potrzebne jest nam państwo jako byt strukturalny (tak w stosunkach zewnętrznych lub/i wewnętrznych).
Jednak obecnie, po 3 latach, wydaje mi się, że powszechna amnezja i swoista polityczna niechęć do retrospekcji covidowych, czynią nawet próbę takich rozważań, zbędnymi.
Uczyć się na błędach
Z powodzi tysiąclecia w 1997r. wyciągnięto szereg wniosków. Część dotyczyła procedur publicznego działania i organizacji administracji, w tym zarządzania kryzysowego. Część dotyczyła czynnej i biernej ochrony i osłony przeciwpowodziowej. Część dotyczyła planowania przestrzennego i ubezpieczeń. Część dotyczyła prewencji i edukacji.
Z pandemii Covid-19 – nic.
Interes i pozycja rządzących oraz zagrożenie populistyczną i instrumentalną krytyką, szczególnie w okresie wyborczym, nie może być przyczyną zaniechania w Polsce zmian organicznych wynikających z doświadczeń covidowych. Skala ich bowiem gigantycznie przerosła doświadczenia powodziowe.
Pandemia Covid-19 wpłynęła na prawie wszystkie dziedziny życia nas jako mieszkańców czy obywateli. Zmiany miały dwojaki charakter: krótkotrwały – sytuacja wróciła do normalności wkrótce po zniesieniu obostrzeń lub długofalowy – w wyniku których zmieniły się praktyki społeczne, relacje międzyludzkie, wybory czy preferencje.
Do długofalowych przemian należy zaliczyć również te procesy, których konsekwencje wciąż odczuwamy, np. zdrowotne, podażowo-popytowe, a także związane ze zmianą praktyk życiowych i organizacją pracy. Szerzej na ten temat https://metropolie.pl/fileadmin/news/2023/04/Miasta-UMP-w-czasach-pandemii-COVID-19.pdf
Właśnie w kontekście doświadczeń polskich, szczególnie dziwi obecnie fakt braku kompleksowych propozycji inicjatyw legislacyjnych, zmierzających do uporządkowania procesu zarządzania państwem w czasach epidemii w odniesieniu do zarządzania kryzysowego i stanów nadzwyczajnych. Jest to szczególnie ważne w odniesieniu do zagrożeń wynikających z wojny w Ukrainie.
Ilość decyzji, w tym legislacyjnych, podejmowanych przez władzę centralną w okresie pandemii, o wątpliwej podstawie prawnej, wymaga systemowego przeglądu i uporządkowania oraz oparcia wprost w systemie prawa lub usunięcia z obrotu prawnego. Asumptem do tego może być raport RPO https://bip.brpo.gov.pl/sites/default/files/2021-12/Raport_RPO_pandemia_2021.pdf, orzecznictwo sądowe czy też poglądy doktryny prawa.
Zmiany w systemie zdrowia, w kontekście zarządzania kryzysowego oraz ochrony zdrowia muszą czerpać z rozwiązań przyjętych w innych krajach oraz z wniosków płynących z doświadczeń własnych. Sprawa jest niebagatelna, na co wskazują m.in. autorzy „Raportu o zdrowiu Polaków. Diagnoza po pandemii COVID-19”, który powstał z inicjatywy TUW Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych https://www.tuwpzuw.pl/_fileserver/item/1500440
Istotne jest również, aby decyzje o takiej wadze społecznej jak lockdown w gospodarce, opierały się na jednoznacznych podstawach prawnych w zakresie kompetencji, ale również na podstawach materialnych. Nawiasem mówiąc argument za lockdownem gospodarki lub jej części, w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli, jest co najmniej dyskusyjny https://businessinsider.com.pl/gospodarka/naukowcy-ocenili-skutki-lockdownu-w-czasie-covid-19-oto-ich-wnioski/spe47v1
Po co nam państwo właśnie
Dla mnie „wnioskiem z koronawirusa” jest odejście od państwa jako bytu realnego na rzecz bliżej nieokreślonego wirtualnego organizatora zadań publicznych. Nawet jeżeli taki projekt obecnie wydaje się całościowo irracjonalny, to łatwo dostrzec, że w części realizował się na naszych oczach. Tylko czekać kiedy ktoś uchwyci go w karby doktryny polityczno-prawnej.
Przykładowo, skoro można było realizować naukę zdalnie, to po co cały system oświaty ze szkołami jako budynkami i masą tzw. pomocy naukowych. Oczywiście zaraz ktoś powie nie wszystko można nauczać zdalnie – potrzebne są np. praktyki. Zgoda, ale to tylko kwestia technologii. Dzisiaj potrzebna jest tokarka do nauki skrawania – to fakt. Jednak jutro albo nie będzie takiej potrzeby nauki, bo zastąpi taką umiejętność inna umiejętność (drukarki 3D), albo pojawi się technologia cyfrowa w ramach której takie praktyczne nauczanie będzie można przeprowadzić. To pierwszy z wielu kroków do przyznania, że państwo nie musi być organizatorem i gwarantem nauczania.
Przykładowo, skoro można było realizować opiekę zdrowotną za pomocą zdalnych konsultacji, to po co nam sieć przychodni i sprzęt diagnostyczny. Oczywiście zaraz ktoś powie nie wszystko można leczyć i diagnozować zdalnie – niezbędne są np. operacje. Zgoda, ale to tylko kwestia technologii i organizacji, a na pewno nie organizatorskich działań państwa.
Przypomnę, iż w czasach zarazy w zasadzie nie leczyło się pacjentów chorych na Covid 19, gdyż nie było i nie ma leków na tę chorobę (miała miejsce izolacja, leczenie objawowe i podejmowanie działań w celu podtrzymania funkcji życiowych pacjenta). Państwo nie odpowiadało za wynalezienie leku na tę chorobę (co od zasady był to biznes koncernów farmaceutycznych). Po co zatem mrzonka o organizatorskiej funkcji państwa w zakresie ochrony zdrowia.
Co więcej działania restrykcyjne państwa związane z Covid 19 doprowadziły do radykalnego ograniczenia możliwości korzystania z większości świadczeń zdrowotnych (brak dostępności świadczeń np. stomatologicznych, rehabilitacyjnych, terapeutycznych) i chęci z nich korzystania przez obywateli (szpitale i przychodnie były częściej miejscem zakażeń i to na większą skalę niż inne miejsca publiczne i niepubliczne). Powiększył się dług zdrowotny społeczeństwa.
Wnioskiem naczelnym „z koronawirusa” jest więc potrzeba zupełnego zredefiniowania funkcji i zadań państwa, a nawet więcej. Przyjęcia nowego modelu państwa, jeżeli ma ono dalej istnieć jako realna organizacja społeczeństwa.
Wniosek ten jest jednak obecnie bez wartości … skoro zapomnieliśmy o koronawirusie. Bieżąca sytuacja nie może jednak przysłaniać pokusy takiego rozumowania w skali długoterminowej.
Prawo w czasach zarazy
Państwo ma także monopol na tworzenie prawa powszechnego. Stąd dla wielu państwo i prawo to pojęcia nierozerwalnie połączone. Tworzenie złego prawa obarcza państwo.
„Koronawirus” udowodnił, że samo prawo rozumiane jako zbiór norm prawnych, wyrażonych za pomocą języka prawnego i zawartych w tekście prawnym, należycie ogłoszonym, nie musi być nośnikiem podejmowanych decyzji, stosowanych ograniczeń i zachowań obywateli z nich wynikających. https://for.org.pl/pl/publikacje/raporty-for/raport-for-praworzadnosc-w-polsce-w-czasach-pandemii-covid-19
Nie musi też być podstawą działań obywateli chcących uzyskać pomoc od państwa. W okresie pandemii obowiązujący był następujący ciąg myślowo – czynnościowy: pomoc – tarcza antykryzysowa; wniosek – internet; wypełnienie i złożenie – ZUS.
Niejednokrotnie wszystkie te działania dokonywane były przez obywateli elektronicznie. „Źródłem prawa” w tym przypadku stał się system informatyczny ZUS i instrukcja składania i załatwiania wniosków.
Ujawniony szczególnie w trakcie pandemii brak poszanowania dla litery prawa i języka prawnego to nasza niestety tradycja. Niechlujstwo w tworzeniu prawa i traktowaniu go instrumentalnie przez władzę, jak również swoista chluba w jego nieprzestrzeganiu, to zjawiska które w trakcie pandemii się pogłębiły.
Korzeni takich zachowań i postaw można poszukiwać w:
a) pogardzie dla prawa stanowionego przez zaborców i okupantów,
b) obojętności dla prawa stanowionego przez suwerena jakim był lud pracujący miast i wsi, z jednoczesnym nadaniem znaczenia normatywnego poleceniom, zakazom i nakazom pochodzącym wprost lub pośrednio od monopolu partyjnego,
c) braku autorytetu organów prawodawczych,
d) braku autorytetu lub jego utracie przez organy stosujące prawo i udzielające wykładni prawa (w tym Trybunału Konstytucyjny i Sąd Najwyższy – szczególnie demoralizujące są orzeczenia contra legem),
e) prymacie decyzji politycznej nad decyzjami legislatorów w procesie tworzenia prawa,
f) autokratycznym prawie sądowym.
Słusznie wskazuje RPO w swoim raporcie, iż „Państwo nie sprostało w odpowiednim stopniu potrzebom przedsiębiorców, podatników i konsumentów. Kluczowe dla takiej oceny są wszelkie wady procesu legislacyjnego, które znane jeszcze przed pandemią, ta ostatnia spotęgowała. Niezbędne jest wyeliminowanie niepewności prawnej poprzez stosowanie standardów prawidłowej legislacji”.
Pokutujące jest również domniemanie o powszechnej znajomości prawa. Dzisiaj stosowany język prawny, to język złożony, specjalistyczny, nawiązujący do różnych instytucji prawnych, obowiązujących w polskim ale również unijnym porządku prawnym. Wymaga on znajomości, a co najmniej dostępu do całego systemu prawa lub chociażby jego gałęzi. To zadanie dla obywatela nie do zrealizowania.
Domniemanie powszechnej znajomości prawa, to zatem faktyczna fikcja i powinno być ono co do zasady zniesione. To jednak przyszłość i postulat.
W czasach zarazy, w sytuacji kryzysowej dla obywatela i jednocześnie nadzwyczajnej dla państwa, niezbędne jest dla tego pierwszego wsparcie.
W pierwszej kolejności poprzez tworzenie prawa w języku naturalnym w sposób prosty.
W drugiej kolejności w procesie stosowania prawa poprzez przyjęcie domniemania dobrej woli w działaniach obywatela w relacjach z państwem.
Po co nam państwo? – wnioski z „koronawirusa”, 12 czerwca 2023 r.
