Na szlak – z kulturą

Idę w góry

Majówka się rozkręca. Pogoda też. Część z nas spotka się w górach, na szlakach, a nie tylko przy grillu. To dobrze, że coraz częściej, i w coraz większej liczbie, „idziemy w góry”. Czy jednak „idąc w góry” pamiętamy, aby zabrać ze sobą zasady odpowiedniego zachowania? Swoisty górski savoir-vivre? Tak – istnieje coś takiego. Ja zaś nie zamierzam moralizować. Pewne zachowania należy bowiem nazywać po imieniu i piętnować.

Sam, dużo i często chodzę po górach. Wybieram dni, pory i szlaki tak, aby nie spotykać innych ludzi lub, aby było ich jak najmniej. Powód. Oczywisty. Mam wrażenie, że na ogół mamy inne cele.

Ja idę aby się zmęczyć – ciszą i własnym wysiłkiem – w naturalnych warunkach przyrody. Inni mają telefony, często przenośne głośniki i nie boją się ich używać.

Komunikują się krzykiem, szczególnie dzieci. Idą w grupie ławą. Rodziny z dziećmi. Pary za rączkę. Młodzi z „browarami” koło siebie. Gęsiego idą bardzo nieliczni. Zatrzymują się co chwilę. Analiza możliwości własnych i wymagań trasy czy szlaku – żadna. Nigdy tego nie robili. To mocarze. Zadyszka powszechna. Oczywiście zatrzymują się na środku szlaku.

Częste zdjęcia – z zadyszką, tu też obowiązuje zasada na środku ścieżki stać i ani się rusz. „Uwielbiam” też tych z psami. Psy luzem przeszkadzające innym piechurom albo ciągnące swoich Państwa w poprzek szlaku. O przypadkach niesienia dzieci lub psów na rękach, na podejściach wymagających ruchomości wszystkich kończyn, nie wspomnę. W takich przypadkach po prostu korek na trasie.

Chodzę w góry bo tam jest jeszcze swoisty porządek rzeczy i czystość natury. Inni mają z tym problem, skoro część rzeczy – odpadków zostawiają na szlaku i to niekoniecznie w koszach. Opakowania szklane, plastikowe i papierowe coraz częściej spotykam na szlakach i to w Parkach Narodowych – porzucone w najmniej oczekiwanych miejscach. Oazach widoków. No i higieniczne chusteczki w naturalnych latrynach, które wyrastają raz po raz. Jakby higiena, szczególnie damska, miała wyłączny priorytet przed ochroną środowiska naturalnego i zwykłą przyzwoitością.

Hałas, śmieci, pęd, nieodpowiedzialne  zachowania przejawiające się w niedopasowaniu trasy do własnych możliwości, a ubioru do warunków pogodowych, to tylko przykłady co zabieramy w góry i tam zostawiamy.

To też zła energia. W tych warunkach na kontemplacje i rozmowy z samym sobą lub Stwórcą nie ma najmniejszych szans.

Górski savoir-vivre

Co więc robić? Jak zawsze w takich sytuacjach przede wszystkim edukować.
https://8a.pl/8academy/kodeks-turysty-jak-zachowywac-sie-w-gorach/
https://gorskim-szlakiem.pl/turystyczny-savoir-vivre/
https://podroze.se.pl/aktywnie/trekking/gorski-sovire-vivre-czyli-jak-sie-zachowac-w-gorac/4204/

Poznajcie i zastosujcie też mój górski savoir-vivre.

Po pierwsze, pozdrawiajmy się na szlaku. Formy pozdrowień dowolne. „Dzień dobry” ciągle najbardziej popularna. Ja na szlakach trudniejszych w Polsce używam także formy „czołem”. Zasada podstawowa kto pierwszy się odzywa – ten bardziej kulturalny, a następnie działają wszystkie te, które obowiązują w życiu codziennym. Młodszy do starszego. Mężczyzna do kobiety no i wchodzący do schodzącego.

Po drugie, poruszajmy się na szlaku tak aby nie przeszkadzać innym. Na wąskich przejściach obowiązuje zasada wchodzący przepuszcza schodzącego. Grupy poruszają się gęsiego. Mijamy się lewą stroną. Przepuszczamy innych uczestników, którzy poruszają się szybciej, biegają po górach lub trenują. Przepuszczamy ich tak, aby nie tracili rytmu. Nie tarasujemy szlaku. Zatrzymujemy się w miejscach wyznaczonych lub w taki sposób, aby nie przeszkadzać innym uczestnikom górskich wędrówek. Zdjęcia wykonujemy w sposób nie wstrzymujący ruchu na szlaku. Naprawdę da się.

Po trzecie, nie hałasujmy. Miejmy telefony z aplikacjami górskimi, ale korzystajmy z nich tylko w sytuacjach wyjątkowych. Rozmowy telefoniczne i to przez głośnik zostawmy na inne okazje. Muzyki także możemy słuchać gdzie indziej i kiedy indziej. W czasie wędrówek starajmy się rozmawiać z samym sobą. Nie krzyczmy. Uczmy tego nasze dzieci. Krzyk nie jest formą porozumiewania się.

Po czwarte, zachowajmy czystość. Obowiązuje zasada co wnoszę to znoszę. Oczywiście namawiam również do tego, aby sprzątać na szlakach górskich, przy każdej okazji.

Po piąte, nie pijmy alkoholu i nie palmy. Umiar w tej materii niezbędny na każdej wysokości.

Po szóste, poruszajmy się wyznaczonymi szlakami w sposób odpowiedzialny. To oznacza przygotowanie trasy (przebieg, skala trudności, czas), sprawdzenie pogody i dobór ubrania. W górach zawsze obowiązuję zasada ostrożności i rozwagi. Miejmy zawsze ze sobą zapas wody, czołówkę i ubranie dodatkowe (według zasady, iż pogoda w górach szybko się zmienia).

Po siódme, nie niszczmy infrastruktury turystycznej, a w szczególności szlakowych oznaczeń turystycznych. Od istnienia oznaczeń i ich poprawności wielokrotnie zależy czyjeś życie. Także Twoje i Moje.

Po ósme, poruszając się grupą przestrzegamy zasady, iż tempo podaje najsłabszy. Idzie on pierwszy. Nie zostawiamy nikogo.

Oznaczenia kolorystyczne pieszych szlaków turystycznych

Często nie planujemy szczegółowo naszych wypraw, gdyż bazujemy na swoich wyobrażeniach lub doświadczeniach czy intuicji. Część z nas ma też pewne przyzwyczajenia i naleciałości w ocenie trudności szlaków pieszych, kierując się ich oznaczeniem kolorystycznym. Są to na ogół mylne oceny np. względem pieszego szlaku czarnego.

Odpowiedź na pytanie co oznaczają „kolory szlaków pieszych” przedstawia poniższa lista:

Czerwony – ten kolor jest przeznaczony dla głównego szlaku w danym paśmie. Zarówno Główny Szlak Beskidzki, jak i Główny Szlak Sudecki, są oznaczone tą barwą. Na czerwonym szlaku możesz spodziewać się atrakcyjnych krajobrazów, a także niestety dość dużego zagęszczenia ludzi, zwłaszcza jeśli wybierzesz się na wycieczkę w wiosenny czy letni weekend.

Niebieski – ten kolor oznacza zazwyczaj drugi pod względem ważności szlak w danej okolicy. Niekiedy jest bardzo długi, tak jak np. niebieski szlak Rzeszów – Grybów.

Zielony – tym kolorem często oznacza się widokowe trasy lub takie, które prowadzą do charakterystycznych punktów. Jeśli więc zależy ci na dokładnym poznaniu okolicy, posprawdzaj zielone szlaki.

Żółty – zazwyczaj tą barwą oznacza się krótki szlak łącznikowy.

Czarny – tym osławionym kolorem oznacza się często szlaki łączące różne trasy lub takie z najkrótszym dojściem do danego punktu.
https://www.pttk.pl/pttk/przepisy/instrukcja_znakowania_szlakow_pttk_2014.pdf
https://www.skalnik.pl/blog/oznaczenia-szlakow-gorskich-jak-interpretowac-kolory-i-inne-oznaczenia-w-gorach/

Na szlak – z kulturą, 29 kwietnia 2023r.

W górach obowiązują zasady. Także zachowania. Ich brak ostatecznie prowadzi do śmierci. Ich przestrzeganie pozwala w górach żyć i się nimi cieszyć

Podobne wpisy

  • Wolna wolność

    Hymn generacji BB Po co wam wolność – śpiewał Kazik Staszewski w utworze „Po co wolność”, który powstał do muzyki Janusza Grudzińskiego w 1985r. Kult wydał ten utwór w 1989r. Pochodzi on z albumu Kaseta i uchodzi za jeden z najważniejszych utworów zespołu, będącym (obok m.in. „Polski”) antykomunistycznym hymnem generacji.https://www.youtube.com/watch?v=i00fmNRE-w0 Po co wam wolność? Macie przecież telewizję. Macie przecież tyle pieniędzy. Macie komu oddawać cześć. Macie przecież filmy fantastyczne. Z każdej wystawy dobrobyt…

  • Równouprawnienie

    Dzień Kobiet.  Polka w zeszłym roku pobiła rekord świata w ultramaratonie na czas. W Pabianicach uzyskała aż 403 kilometry i 320 metrów. Do tego skończyła bieg minimalnie przed czasem. Na trasie była przez 47 h 53 min i 1 s. Średnio jeden kilometr pokonywała w 7 minut i 8 sekund. Słuchałem wywiadu z Mistrzynią, w którym były kilkakrotne odniesienia do mężczyzn na trasach biegowych i ich zachowań.  Od frustracji po wściekłość, obojętność, czy też odwracanie wzroku, gdy wyprzedza ich Mistrzyni lub…

  • Zaduszki z Sinéad O’Connor

    Symbolika Kilka miesięcy temu odeszła w wieku 57 lat Sinéad O’Connor. Na pewno Irlandka. Nic więcej sensownego o Niej, jako człowieku, którego nie znałem na co dzień, i dzień w dzień, powiedzieć nie mogę. Ale nie oznacza to, że nie mogę wspomnieć o tym kimś, kim był dla mnie. To zupełnie inna perspektywa i to perspektywa upoważniona. Wspomnieć, w szczególnym dniu, w Dniu Zmarłych. Sinéad O’Connor urodziła się jako katoliczka, a umarła jako wyznawczyni Islamu. Tak przy okazji,…

  • Czy można oddzielić wiarę w Boga od religii ?

    Inspiracja do refleksji Od dłuższego czasu znajomi namawiali mnie, abym podzielił się na blogu moim „dealem” z Bogiem. W istocie, mój „deal” z Bogiem to prosta umowa: ja co niedzielę uczestniczę we Mszy Świętej, a On, na końcu mojego życia, da mi szansę na pojednanie. Wierzę, że taka „umowa” istnieje po obu stronach. Z drugiej strony, poświęcenie godziny tygodniowo na spotkanie z Bogiem w liturgii to niewielki wysiłek. Na przestrzeni tych wielu lat, tym coniedzielnym mszom towarzyszyły różne przeżycia,…

  • Fenomen

    Fenomen – to film dokumentalny.  Fenomen – to Owsiak?  Fenomen – to Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Fundacja?  Fenomen – to Polacy i ich akcyjna szczodrość i samoorganizacja?  Fenomen – to woodstockowy rock’n’roll w Polsce?  Fenomen – to zawiść i bezgraniczny hejt?  Fenomen – to dawanie, które smuci hierarchów? Film, a raczej temat – ważny.  Producent ciekawy. Pan Jerzy Owsiak – symbol. Fenomen, 28 lutego 2023r. POWRÓT

  • KOS – to jest polska sprawa

    Niewolnictwo – film w kinie Kilka dni temu oglądnąłem film „KOS”. Na film Pawła Maślony „poszedłem do kina”. Nie żałuję. Wcześniej, absolutnie zasłużenie, podczas 48 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni „KOS” otrzymał Grand Prix – Złote Lwy. Nagrody otrzymali też: Robert Więckiewicz za drugoplanową rolę męską, Aneta Brzozowska za charakteryzację i Piotr Kmiecik za montaż – oficjalny zwiastun https://www.youtube.com/watch?v=aMUdWhaGM80 „Poszedłem do kina” pomimo, że rzadko tam…