Coca, a koka wyborcza
Kampania wyborcza ruszyła pełną parą pomimo, że kalendarz wyborczy jeszcze mocno uśpiony. Główni i pomniejsi aktorzy sceny politycznej rozjechali się po kraju i uczestniczą w spotkaniach z potencjalnymi wyborcami.
Mocno napędzana polaryzacja postaw wyborczych bez zmian. „AntyPIS” i „wina Tuska”, jak na razie osnową partyjnych pociągów wyborczych. Dostajemy to, co ktoś uznał, że nas przekona do określonego aktu wyborczego. Może niektórzy czekają na program wyborczy. Może. To też wybory. Wygodne wybory. Dostajemy Cocę wyborczą i/lub kokę wyborczą, bo tak chcemy.
Niestety sami, jako wyborcy, nie domagamy się od kandydatów na posłów konkretnych rozwiązań. Nawet przestaliśmy formułować postulaty wynikające z naszych potrzeb, tych indywidulanych i grupowych.
Widzimy agresję, może ją czynnie nawet potępiamy, ale nic poza tym. Brak postulatu przedstawienia działań ograniczających to zjawisko, np. redefinicji zakresu i treści obrony koniecznej (granic), dopuszczenia do obrony cudzych dóbr jak własnych, katalogu narzędzi ochrony dóbr osobistych i publicznych, nie tylko adekwatnego do zagrożeń, ale zdwojonego w swojej sile.
Pomysłów lepszych lub gorszych może być wiele, ale należy chociaż oczekiwać ich sformułowania.
Dociska część z nas inflacja. No i co? Nie musimy być ekonomistami aby rozumieć jakie działania trzeba podejmować aby ją ograniczać. I w tej materii w zasadzie wyborcza programowa cisza.
Bezpieczeństwo osobiste dość umownie zapewniane. Nie słyszałem jednak oczekiwań wyborczych zmierzających do jego poprawy np. poprzez przedstawienie realnego plan dostępu do broni palnej lub innych rozwiązań, mniej lub bardziej celnych, aczkolwiek kontrowersyjnych.
Znowu damy się skupić wokół aborcji, religii w szkole oraz kultu świętych, o ochronie Konstytucji i trójpodziału władzy nie wspominając (o tym innym razem). To oczywiście ważne tematy. Dlatego w czynie obywatelskim będzie je rozstrzygać, głosując odpowiednio, 55 % uprawnionych do głosowania.
Coca, a koka wyborcza, 18 marca 2023r.
